Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, jak niewielka czasem rzecz, jakiś drobiazg, szczegół, może zdecydować o odniesieniu sukcesu? Pomyśl na przykład o olimpiadzie. O sportowcach, świetnie przygotowanych, trenujących latami i ciężko pracujących po to, by w tym jednym dniu stanąć na podium. I zdają sobie sprawę z tego, że różnica między miejscem na najwyższym podium a miejscem drugim czy trzecim to jest czasem jedna setna sekundy, jeden centymetr odległości. Taka maleńka różnica. Ale jakże wielka, gdy spojrzysz na kolor medalu?!
Równie dobrze możesz to odnieść do prowadzenia biznesu. Jeśli już istniejesz w internecie lub dopiero chcesz założyć własny e-biznes, pomyśl: wolisz kolor złoty czy brązowy? Miejsce na najwyższym podium czy też to z numerem 2 lub 3 albo…. jeszcze dalszym? I która z rzeczy, której dotychczas nie robiłeś, była tą przysłowiową setną sekundy, decydującą o tym, że jeszcze nie jesteś nr 1?
E-biznes znacząco różni się od tradycyjnego, w którym ma się często bezpośredni kontakt z klientem – rozmowy telefoniczne, spotkania, bezpośredni dostęp do odbiorcy. W tradycyjnym biznesie ludzie wiedzą jak wyglądasz, znają Twój głos. W e-biznesie nie masz możliwości wywierania wpływu na odbiorcę uśmiechem, stworzeniem dobrej atmosfery poprzez postawienie mu kawy i tym podobne rzeczy. Nie dzwonisz do potencjalnego klienta z propozycją spotkania, na którym masz pół godziny czasu, by przekonać go do swojej oferty.
W e-biznesie masz czasem sekundę, pięć sekund, by nawiązać kontakt z odbiorcą, z człowiekiem, który zechce zostawić u Ciebie swoje pieniądze. O ile w ogóle masz aż te pięć sekund! Bo nawet, jeśli już masz stronę internetową, którą zrobiła dla Ciebie profesjonalna firma, stronę z dobrą nawigacją, zrobioną estetycznie i zawierającą wszystkie informacje, które są potrzebne, by Twój potencjalny klient kupił od Ciebie, to… jaką masz gwarancję, że ten klient w ogóle do Ciebie trafi?
Jeśli sprzedajesz unikalny produkt, taki, którego nikt inny nie oferuje w sieci, to jesteś szczęściarzem, bo wystarczy, by internauta go potrzebował, wpisał w wyszukiwarce nazwę, a Twoja oferta pojawi się na pierwszym miejscu listy. Ale jeśli sprzedajesz coś, co sprzedają setki innych firm?
Wiedząc o tym decydujesz się na wydanie dużych pieniędzy na pozycjonowanie strony w wyszukiwarkach – jakiś człowiek pracuje tygodniami nad tym, by Twoja witryna znalazła się po wpisaniu słów kluczowych w pierwszych pięciu czy dziesięciu pozycjach. Wreszcie po jakimś czasie sukces! Twoja firma znalazła się na piątej pozycji! „Teraz na pewno zauważę wzrost sprzedaży!” – myślisz. I przestajesz na moment żałować wydanych kilku tysięcy złotych na pozycjonowanie. I… czekasz… czekasz… czekasz…
Ilość wejść na Twoją stronę internetową rośnie z każdym dniem. W napięciu i nadziei sprawdzasz, co dzień statystyki odwiedzin. I… ze zdziwieniem zauważasz, że, niestety, nie idzie za tym wzrost sprzedaży. Zaczynasz gorączkowo poszukiwać przyczyn: „No jak to? Przecież mam super stronę, setki wejść dziennie, dobrą ofertę, dobre ceny, zainwestowałem w to duże pieniądze i… i co???”.
Więcej przeczytasz zapisując się na darmowy kurs!
maj 04
This entry was posted on wtorek, Maj 4th, 2010 at 10:28 pmand is filed under Email Marketing. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.